W 1986 roku doszło do katastrofy w elektrowni w Czarnobylu. Skutki tamtej tragedii są odczuwalne do dzisiaj. Teren wokół elektrowni ni będzie się nadawał do zamieszkania przez wiele lat. Cała akcja zabezpieczania skażonego terenu pochłonęła bardzo dużo pieniędzy. Ponadto działający tam ludzie stracili prędzej czy później życie, wielu zachorowało na chorobę popromienną. Wiele dzieci urodziło się z defektami i mutacjami. O tym co się wydarzyło w tamtym miejscu opowiada miniserial Czarnobyl.
Serial składa się z 5 odcinków każdy z nich trwa godzinę i kilka/kilkanaście minut. Stąd stwierdziłem że go obejrzę, lubię oglądać filmy i seriale które nie są za długie. Na zachętę przemówiła też historia oparta na faktach, a także recenzje od strony mojej rodziny. Serial bardzo szybko pochłonął moją uwagę, tak jak niektórzy ludzie pochłonęli śmiertelne dawki promieniowania. Sam początek filmu jest ok, nie chcę spoilerować szczegółów, więc postaram się mówić ogólnie. W pierwszym odcinku już po parunastu minutach obserwujemy jak dochodzi do katastrofy. W niedalekim mieście Prypeć, z daleka widać jak eksplodował reaktor. Mieszkańcy zbierają się na moście, nazwanym w późniejszych czasach mostem śmierci. Obserwują wszystko z daleka, częstując się wódką, wdychając skażone powietrze z pyłem z elektrowni. Następnie akcja przenosi nas do samej elektrowni, gdzie pracownicy próbują ogarnąć całą awarię. Niedługo potem wiadomość dociera dalej i specjalnie zwołana rada stara się ukryć to co wydarzyło się naprawdę, oraz jakie niesie ze sobą zagrożenie. Szybko wychodzi jednak, że nie jest to błahostka i zostają podjęte pierwsze kroki, żeby zabezpieczyć miejsce katastrofy. Zostają wysłane wozy strażackie, strażacy starają się opanować pożar. W miarę upływu czasu do akcji wkraczają kolejne służby, czyli wojsko, policja, naukowcy. Jeśli nie zabezpieczą odpowiednio miejsca, skażony zostanie ogromny teren, kiedy to materiały radioaktywne trafią do rzeki.
Jeśli ktoś oglądał filmy dokumentalne, albo czytał jakieś materiały o Czarnobylu, ten wie, że ogarnięcie żywiołu było niesamowicie trudne. Największym zagrożeniem było oczywiście promieniowanie. Z samego centrum dochodziło takie promieniowanie że człowiek narażony na emisje w krótkim czasie szybko by zmarł. Niestety, aby zabezpieczyć teren potrzebna była siła żywa. Tak jak strażacy, tak samo wiele innych osób nie było świadomych zagrożenia. Serial pokazuje co się działo potem z ludźmi, którzy spędzili tam kilka godzin. Ktoś kto na początku był człowiekiem, potem zaczynał wyglądać dosłownie jak zombie. Serial świetnie ukazuje rozwój wydarzeń i skutki katastrofy - wysiedlenie mieszkańców, odstrzeliwanie zwierząt. W jednym z odcinków widać też pracę tak zwanych likwidatorów. Czyli ludzi, którzy wychodzili na jeden z dachów, by zsypywać grafit na sam dół. Zabezpieczenie nie było zbyt skuteczne i mogli tam przebywać tylko 90 sekund, nie więcej. Samo to wystarczyło, by przyjęli dawkę promieniowania taką, jaką większość ludzi nie przyjmie do końca życia.
Film jest naprawdę rewelacyjny i świetnie zrealizowany. Niewątpliwie na jego pozytywny odbiór najbardziej wpływa historia którą opowiada. Można się przekonać jak mniej więcej to wyglądało w rzeczywistości. I co może nas czekać, jeśli kiedyś wybuchnie jakaś elektrownia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz