W grze wcielamy się w agenta Crane'a. Zostaje on zrzucony do miasta które jest pochłonięte epidemią. Po początkowych wydarzeniach kiedy to zostaje ugryziony, napadnięty przez bandytów oraz ocalony przez dwójkę ludzi - przejmujemy kontrolę i zaczynamy przygodę. Gra nie oferuje typowego samouczka. Pierwsze chwile to tak naprawdę nauka różnorakich rzeczy i umiejętności, których potem używamy przez praktycznie całą rozgrywkę. Uczymy się między innymi skakać z budynków na budynki, wspinać, spadać z dużych wysokości na hałdy śmieci, poznajemy sterowanie. Szybko zaczynamy wykonywać proste zadania, które polegają na pomocy tutejszym ocalałym. Ponadto wykonujemy polecenia agencji dla której przyszło nam pracować.
Gra prezentuje naprawdę duży rozmach. Miasto jest wręcz ogromne, poruszamy się zarówno po ulicach, skaczemy poprzez budynki, nawet przyjdzie nam zejść do kanałów. Lokacje są różnorodne, do dużej ilości budynków można wejść. Zazwyczaj na ulicach pałętają się zombie, przechodzimy koło wraków samochodów, gdzieniegdzie coś się pali, są miejsca gdzie nie wejdziemy, bo są uszkodzone przewody które wpadły do wody. Wykonując najróżniejsze zadania popychamy fabułę naprzód. Są zarówno główne zadania jak i masa pobocznych. Każde z nich za wykonaną pracę oferuje jakąś nagrodę. Nasz bohater początkowo odpychany, szybko zdobywa szacunek i nowych przyjaciół. Fabuła oferuje nieoczekiwane zwroty akcji, zdrady itd.
Przemierzając ulice miasta nie obejdzie się bez walki. Najczęściej będą to zombie. Początkowo zbieramy bronie do walki wręcz - młotki, rurki, noże, deski. Z biegiem czasu są coraz bardziej zaawansowane bronie, łuk, pistolet, strzelba, karabin maszynowy. Są też gwiazdki do rzucania, koktajle mołotowa, granaty i trochę innych gadżetów. Ponadto bronie można modyfikować, przykładowo nóż może razić prądem, albo podpalać. Broń w czasie walki się zużywa, możemy ją naprawiać do kilku razy. Ogólnie gra oferuje sporo przedmiotów, każdy z jakimś zastosowaniem. Np alkohol, papierosy, kawę można sprzedawać w dobrej cenie. Walka zwłaszcza na początku mocno wciąga. Zombiaki możemy zwyczajnie zatłuc, albo wykorzystać porozstawiane pułapki - kolce, aparaty pod napięciem, samochody pułapki, czy też np zrzucić przeciwnika z dachu na ziemię. Poza zombiakami będziemy walczyć też z ludźmi. Początkowo jest trudno, ale wystarczy trochę walk i nabiera się w prawy. Mając broń palną jest już niezwykle łatwo. Bymbym zapomniał, zombiaki występują w różnych rodzajach, są normalne, plujące kwasem, ludzie dopiero co przemienieni, którzy prezentują się ogromną agresją i szybkością. Są też olbrzymie zombie które najlepiej atakować z odległości. W nocy są natomiast inne rodzaje zombie - śmiertelnie groźne, wytrzymałe, które ukrywają się przed flarami i latarką UV.
Z biegiem czasu zdobywamy doświadczenie które możemy zamieniać na różne przydatne umiejętności, ich też jest dużo. Bohater może przebierać się w różne stroje. W czasie wykonywania misji, nieraz odbierzemy sygnał z prośbą o pomoc - ktoś wpada w tarapaty. W mieście też zdarzają się zrzuty z zaopatrzeniem. Możemy przespać noc by ruszyć dalej w ciągu dnia kiedy jest bezpiecznie. W grze dzieje się naprawdę dużo i potrafi wciągnąć na wiele godzin. To ogromna zaleta Dying Light. Ponadto naszym drugim przeciwnikiem będzie jegomość Rais oraz jego podwładni. Jest niezrównoważony, ludzie siego boją, wysyła sługi by zbierały characze z ocalałych w mieście. Na początku sporadycznie dojdzie do starć, a w późniejszej części rozgrywki będziemy z nimi toczyć istną wojnę.
Nie liczyłem czasu poświęconego na Dying Light, ale raczej nie będzie przesadą, jeśli powiem że spędziłem w niej może nawet 200 godzin. Jak na jedną grę, to świetny wynik. A i tak nie wykonałem różnych zadań pobocznych i nie osiągnąłem wszystkich umiejętności. Gra wciągała mnie naprawdę na długo, dopiero gdy miałem ukończone około 2/3 gry napięcie spadło, gdyż już było wyraźnie czuć powtarzalność. Chodzi mi o same walki z zombiakami. Można łatwo opracować sobie taktyki i radzić bez problemu z największymi hordami. Graficznie i muzycznie gra prezentuje się świetnie, wygląda bardzo realistycznie.
Czy są jakieś aspekty które uznałbym za wady? Tak. Dying Light mimo że jest naprawdę świetny pod prawie każdym względem, ma słabsze strony. Rozumiem, że to co dzieje się w mieście zmienia niesamowicie ludzi. Ale z niektórych zrobili się tacy kretyni, że najlepiej byłoby ich zwyczajnie odstrzelić, a oferują różne dziwaczne zadania. Akurat humor nie do końca mi przypadł do gustu. Jeżeli chodzi o bronie, mogłoby być więcej broni palnej. No i niektóre zadania - przykładowo w aptekach trzeba znaleźć strzykawki i specyfiki. No to musimy wpierw znaleźć aptekę w całym mieście. Jak tam nie będzie wystarczającej ilości - musimy szukać następnej. Ponadto w pewnym momencie miałem tyle kasy, że nie miałem co z nią robić. Twórcy mogliby wprowadzić coś jeszcze na co można byłoby ją wydawać.
Podsumowując - nie żałuję że zagrałem w Dying Light. Jest naprawdę świetną grą. Jeśli ktoś lubi otwarte rozbudowane światy z wieloma możliwościami - powinien jak najbardziej zagrać. A w 2020 roku podobno ma być druga cześć, zatem jest na co czekać. Mam nadzieję że będzie to bezpośrednia kontynuacja, bo gra kończy się w momencie, kiedy to twórcy mogą fabułę popchnąć dalej do przodu, zamiast tworzyć odrębną historię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz