Niedawno oglądałem jeden z filmików w internecie o tym ile rzekomo przeciętnie człowiek poświęca czasu na sen itp, ile przeżywa średnio lat. Jeśli ktoś przeżył 30 lat, zostało mu powiedzmy 50 lat życia. Ja sam przeżyłem trzydzieści dwa lata, fajnie było by dobić do 90stki. Przyjąłem sobie założenie, że przeżyję jeszcze 60 lat. Wedle analizy czeka mnie jeszcze:
-21900 dni życia,
-525600 godzin,
Wydaje się że nie tak mało. Ale wypada odliczyć rzeczy które na pewno nas nie ominą. A jedną z nich jest sen. Przyjęło się że człowiek powinien spać ok 8 godzin dziennie. Zatem:
-175200 godzin na sen,
Zostanie mi:
-14600 dni życia,
-305400 godzin,
Przy takim wariancie, całkiem niemało, trzeba przyznać że przez ten czas można sporo zrobić. Jednakże chciałbym zrobić naprawdę dużo, więc ten czas może nie wystarczyć. Sprawdziłem że samej muzyki której obecnie mam na komputerze starczyło by na słuchanie ciągiem bez przerwy na jakieś 80 dni, nie wspominając o pozostałych zespołach których chciałbym posłuchać. Filmów które umieściłem na filmwebie do obejrzenia jest 866. Jeśli byłyby to tylko filmy bez seriali, a każdy trwałby powiedzmy 2 godziny, dałoby mi to zajęcie na kolejne 72 dni. A seriali mam też trochę do obejrzenia, zatem spokojnie czas na kolejne 100 dni mam zagospodarowany. Nie wspominam o pasjach i tworzeniu czegoś swojego, na co można przeznaczyć setki jak nie tysiące godzin. Spotkania ze znajomymi potrafią nieraz zająć całe dni. nie wspominając o pracy, która zabiera też niemało. Gdyby pracował jeszcze 35 lat, to przy założeniu 160 godzin miesięcznie, wyjdzie kolejne 67200 godzin. Czyli pełne 2800 dni. To już całkiem sporo, dlatego dążę do tego by kiedyś prace móc całkowicie rzucić.
Chyba czas najwyższy konkretnie zrobić jakąś analizę siebie, by pozostały czas lepiej wykorzystywać.
A może każdy z nas ma jakiś limit żyć? Fajnie by było mieć w kolejnym świadomość tego co się przeżyło w poprzednim.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz