czwartek, 30 stycznia 2020

Z Cyklu - Przemyślenia (7) - Podsumowanie Stycznia

Parę tygodni temu napisałem o swoich celach na ten rok, tak ogólnie. Kończy się styczeń, mogę podsumować zatem z czystym sumieniem jak poszedł mi pierwszy miesiąc.
Pierwsze dni stycznia spełzły tak naprawdę na niczym kiedy byłem na wyjazdach. W zeszły piątek do poniedziałku również byłem oderwany od wszystkiego, kiedy to znowu trafił się mały urlop. Choć w sumie można mówić o urlopie kiedy się nie pracuje? Hmm. Mimo falstartu nakreśliłem sobie jako tako drogę i zabrałem się za realizację planów. Jeśli ktoś nie czytał jednego z poprzednich wpisów, większość rzeczy to czyste przyjemności jak np. oglądanie filmów. Nie mam jakichś obowiązków jak przeciętni ludzie.

Tak więc jeżeli chodzi o filmy mam obejrzane jakieś 10/300 tytułów. O ile większość z nich za jakiś czas odejdzie w niepamięć, to już mam jednego kandydata na najlepszy film jaki widziałem w tym roku - Telefon. Drugi tytuł który mi się podobał - Predator. Powtórzyłem też Przeprowadzkę z Richardem Pryorem, którą oglądałem mając ledwie kilka lat i nie wszystkie sceny do mnie przemawiały. Pozostało obejrzenie jeszcze 290 tytułów aby cel został osiągnięty. Jest zapas czasu, obstawiam że uda mi się nadrobić zaległości w kinematografii.

Muzyka - na moim dysku dalej zalega folder z tysiącami nieodsłuchanych utworów. Kiedy jednak zrobiłem porządki okazało się że było tam sporo powtórek, zatem ilość kawałków do odsłuchania zmalała, ale nadal jest ich od groma. Mam nadzieję że uda mi się to jak najszybciej nadrobić, fajnie będzie w końcu słuchać sobie ulubionych wykonawców sprzed lat, bez myślenia o tym, że czeka masa nowości do odsłuchu.

Gry - tutaj idzie najszybciej do przodu. Alan Wake, Plague INC,  House Flipper, Homefront The Revolution, Surviving The Aftermath. Trochę nowości z których w dwie ostatnie gram praktycznie codziennie. Możliwe że kupię nowy sprzęt w tym roku i będę grał całkowicie płynnie w każdy tytuł jaki napatoczy mi się na dysk twardy.

Książki - dosłownie 2 dni temu zabrałem się czytanie. Unfuck Yourself, to książka z psychologii i samorozwoju. Generalnie napisana jakby zupełnie innym stylem od innych, bardzo do mnie trafia i faktycznie pomaga. Nie przejmuję się mocno różnymi problemami i skupiam się na działaniu. Jestem na półmetku, ale jak narazie naprawdę mi się podoba.

Inne - najbardziej ruszył temat przeprowadzki. Koniec lutego będę w nowej lokalizacji i w końcu będę mógł zająć się tworzeniem muzyki. 

Tak więc styczeń nie jest złym miesiącem, luty zapowiada się dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz