wtorek, 21 stycznia 2020

Z Cyklu - Filmy (6) - Jobs i Steve Jobs



Jobs to człowiek który miał ogromny wpływ na branżę komputerową. Choć samemu nie miałem nigdy macintosha czy innych produktów Apple'a, a styczność miałem może z kilka razy w bibliotece, to o Stevie słyszałem niejednokrotnie. Osiągnął w swoim życiu naprawdę wiele, a kilka lat temu odszedł przegrywając z chorobą. Firma istnieje do dzisiaj wprowadza nowe produkty, jest silnym konkurentem dla Microsoftu. Samego Jobsa dobrze nie znałem, ale zdarzyło mi się widzieć niejedną jego przemowę, kiedy oglądałem filmy motywacyjne. Tak więc wydawał mi się bardzo dobrym człowiekiem i pozytywną postacią. Dzisiaj jestem po seansie drugiego filmu, który opowiada jego historię.

Pierwszy z nich - Jobs - miał premierę w 2013 roku. Widzimy tam Jobsa jako młodego jeszcze człowieka, który korzysta z życia, zażywa narkotyki, bawi się, w pracy nie do końca dogaduje się z ludźmi. Ma jednak wizję którą powoli ale skutecznie realizuje. Pozyskuje osoby z którymi będzie tworzył nowe komputery, inwestora, który zaryzykuje w przedsięwzięcie. Dzięki temu Jobs rozpoczyna budowę swojego imperium. Widać jak przebiegała historia firmy oraz głównego bohatera. Przewijają się miedzy innymi takie kluczowe wydarzenia jak wydalenie go z firmy i przyjęcie z powrotem. W drugim filmie mamy natomiast zaledwie mały wycinek jego historii, zaledwie jeden z epizodów jego kariery, gdzie historia skupia się nie tylko na jego pracy, ale również w dużym stopniu na życiu rodzinnym.

Obydwa filmy są ogólnie dobre i warte jak najbardziej uwagi. Każdy z nich trwa 2 godziny. Jak dla mnie nie są jakieś mega wybitne, ale oglądało się przyjemnie. Nie będę wracać do nich ponownie, bo jest masa tytułów przede mną. Coś co mnie zaskoczyło to ukazanie Jobs'a jako osoby która bez względu na wszystko dąży do tego by osiągnąć swój cel, nawet jeśli oznacza to utratę znajomych, przyjaciół, czy ryzyko, że wszystko się nie powiedzie. O ile prawdziwego Jobs'a kojarzyłem jako człowieka spokojnego w swoich przemowach, tak w filmie jest on nieraz niesamowicie żywiołowy, wybuchowy, posiadający choleryczne usposobienie. Widać jaką musiał płacić cenę za sukces, ile go to wszystko kosztowało. Ludzie widzą produkt, firmę, że dorobił się prawdziwego bogactwa. Niejeden chciałby mieć to co on. Ale kto by chciał przechodzić jego ścieżkami? Tu na pewno nie było by aż takiej kolejki chętnych. Obydwa filmy poza przedstawieniem człowieka światowego formatu, pokazują że dojście do czegoś wielkiego nie będzie proste i nieraz będzie to kosztowało wiele bólu i łez.

I nie, nie była to reklama firmy Apple, nie było lokowania produktu, nie zamierzam kupić Imaca, nie będę też inwestował w ipoda. Chociaż może powinienem wybrać się do siedziby firmy po jakieś wynagrodzenie, trzeba pomysleć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz