piątek, 2 sierpnia 2019

Z Cyklu - Gry (4) - Enemy Front

Jeszcze trochę i blog zamieni się w typowy blog o grach komputerowych. Ostatnio gram w kolejne tytuły, które dosyć szybko kończę i zabieram się za następne. I tym razem ponownie tematyka o drugiej wojnie światowej, aczkolwiek pod pewnymi względami unikat.

Enemy Front to FPS, w którym główny bohater jest amerykańskim pisarzem. Pisze reportaże o tym, co się dzieje na jego oczach podczas największego konfliktu w historii. Akcja przenosi nas do Warszawy, gdzie zaczyna się powstanie. Tak, Powstanie Warszawskie. Gry o drugiej wojnie światowej dosyć rzadko według mnie mają Polskie akcenty, a tu mamy coś, co podzieliło rodaków na dwa fronty. Zarówno osoby opowiadające się za powstaniem, jak i osoby które stanowczo krytykują. W grze zaczyna się od odpierania kontrataku. Szybko kierujemy się potem do kryjówki w kanałach i wykonujemy kolejne zadania. Gra jest wymieszana etapami w stolicy, oraz wspomnieniami amerykanina z innych miejsc, gdzie również walczył.

Przyznam szczerze, że gra początkowo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Właśnie poprzez misje toczone w czasie powstania. Prowadzimy dywersje, skradamy się, sabotujemy, a także prowadzimy otwarte walki. Etapy są krótkie, ale mamy trochę misji do zaliczenia. Strzelanka przypomina najlepsze produkcje, widać że twórcom zależało na zrobieniu dobrej gry. Fani COD, MOH, powinni w Enemy Front jak najbardziej zagrać. Starcia są dynamicznie, dosyć często dochodzi do eksplozji, jest niemało beczek czy skrzynek z materiałami wybuchowymi. Mamy do dyspozycji różną broń z tamtego okresu, nawet polskie wynalazki, jak np pistolet maszynowy błyskawica.

Przeciwników możemy zabijać po cichu - gdy podchodzimy i chcemy w ten sposób wyeliminować niemca, obserwujemy jedną z kilku animacji. Dosyć ładnie się prezentują. Co też fajne, można brać zakładnika któremu przykładamy nóż do gardła, a drugą ręką strzelamy z pistoletu. Niestety nasza żywa tarcza jest dosyć dziurawa, przez co i tak obrywamy, a wrogowie nie boją się strzelać w kierunku towarzysza. Zupełnie jakby wiedzieli, że ten i tak nie zginie. Kiedy wróg obrywa, widzimy jak solidnie leje się krew. Z bliskiej odległości potrafi zabić nawet jeden strzał. Na większy dystans potrzebujemy nawet kilku kul. Do dyspozycji mamy też granaty, które zdawały mi się niesamowicie lekkie, butelki z benzyną, czy też niesamowicie celny pancerfaust, którym zawsze trafiałem.

Co jeszcze oferuje ciekawego gra? Niesamowity klimat i świetnie odwzorowaną Warszawę. Wszędzie zniszczenia, gruz na ulicach, porozwalane budynki. Kanały zachował ze wszystkiego najlepszy stan techniczny. W budynkach w których ukrywają się powstańcy nie jest wcale lepiej, jest syf i zniszczenia. Postacie wyglądają świetnie - są typowe z tamtego okresu mundury i ubiory, hełmy, opaski. Gdzieniegdzie widać znaki PW. Widać nieraz jak ktoś je maluje, możemy także nieraz sami gdzieś taki znak postawić. Trzeba przyznać, że drobny smaczek, a robi wrażenie.

Co do klimatu, gra naprawdę żyje. Widać jak mieszkańcy są zdołowani, gdzieniegdzie spada jakaś bomba, sypie się kurz. Gra pokazuje jak strasznie było podczas powstania, za żadne skarby nie chciałbym tam być ani chwili. W niektórych etapach jest niesamowicie dramatycznie - leżące zwłoki, wijący się z bólu ranni. W pewnym momencie jak przechodziłem jeden z nich chwycił mnie za rękę i prosił o wodę. Innym razem przykładowo ktoś doznał krwotoku i mogłem tej osobie pomóc. Pod tymi względami gra ma ogromny plus.

Samo strzelanie na początku było bardzo przyjemne. Z biegiem czasu jednak emocje nieco opadły. Przeciwnicy nie są co prawda głupi, ale nawet na najniższym poziomie potrafią nas z daleka trafiać z pistoletów maszynowych. Stąd nawet na najłatwiejszych poziomie trudności trzeba sporo się ukrywać, aby nie oberwać. Skradanie ma sens w przypadku pojedynczych wrogów, gdy jest więcej niż dwóch, bardzo trudno wykonać misje po cichu. Animacje zabijanych wrogów wyglądają nieco nienaturalnie, jak na filmach akcji, gdzie kule mocno odpychały ludzi. Co dalej z minusów? Grafika dzisiaj wygląda na filmikach dosyć słabo. W czasie samej gry jest ogólnie dobra. Na plus zaliczyłbym muzykę. Jest klimatyczna, choć nieraz za mocno się powtarza, stąd z biegiem czasu traci trochę uroku.

Summa summarum - Enemy Front jest solidną produkcją w którą warto zagrać choć raz. Nie żałuję ani chwili spędzonej z grą, mimo że kosztowało mnie trochę nerwów powtarzanie etapów kiedy poległem. Zamiast amerykańskiego pisarza, mógł tutaj być jakiś polski bohater nad którym objęło by sie kontrolę. Mógł mieć inną profesję, aczkolwiek mógł uczestniczyć w tych samych przedstawionych wydarzeniach za granicą. Twórcy mogli by jak najbardziej stworzyć drugą część, którą by poprawili, stworzyli innego bohatera i pokazali inne akcje osadzone podczas powstania. Sądzę, że masa osób sięgnęła by po kontynuację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz