Kiedy zaczynamy grę, naszym oczom okazuje się intro. D-Day. Barki z żołnierzami płyną w kierunku plaż. Widać masakrę oddziałów, które poszły na pierwszy ogień. Następnie krótka scenka i gra oddaje nam kontrolę. Jest to przedstawiciel z rodziny RTS, wszystko toczy siew czasie rzeczywistym. Jak na pierwszą misję teren jest z jednej strony ograniczony, z drugiej strony dosyć dużo się dzieje. Naszym zadaniem jest doprowadzenie na plażę kilku oddziałów, które muszą pokonać ogień z karabinów MG 42. Kiedy nam się to udaje, komandosi wysadzają ogrodzenie i szturmują dalej w głąb. Po zdobyciu bunkrów, oczyszczamy pobliski teren, mapa się rozszerza. Gra ogólnie posiada rozmach, mapy są dosyć duże, bardzo ładnie odwzorowane.
Nie pamiętam w jakich okolicznościach natrafiłem na grę, ale to co musiało przykuć moja uwagę, to grafika. Nie dość że niesamowicie ładna jak na owe czasy, to dodatkowo można było robić zbliżenia, tak że gdyby nie znaczniki, to można byłoby grę pomylić ze zwykłą strzelanką! Nawet dzisiaj, mimo upływu lat, gra pod tym kątem robi wrażenie, ma bardzo dobrą animację, a do tego dobre udźwiękowienie. Naprawdę, starcia naszych i wrogich żołnierzy ogląda się przyjemnie. Po ogrywaniu kolejnych misji nabierałem nawet ochoty by obejrzeć jakiś film wojenny.
Jak wygląda rozgrywka? W każdej misji mamy do wykonania jakieś zadania. Na początku otrzymujemy do dyspozycji jakieś jednostki. Na początku omija nas stawianie budynków, pojawia się to z czasem. Kolejne jednostki zdobywamy pod drodze, wzywamy wsparcie, czy ratujemy też inne kompanie, które dołączają pod naszą komendę. Budowanie bazy daje nam dostęp do kolejnych jednostek i bonusy - np lepszą broń, czy tańszą produkcję. Surowce zdobywamy dzięki zajmowaniu terenów i postawieniu posterunku.
Jak wyglądają starcia? Jak już wspomniałem gra jest efektowna. W początkowych misjach my jesteśmy stroną atakującą. Stopniowo zajmujemy teren i eliminujemy kolejne oddziały wroga, pojazdy, stanowiska artylerii. Możemy kazać żołnierzom zajmować budynki, czy też kryć się za osłonami. Ogólnie bez problemu jesteśmy w stanie pokonać przeciwnika. Gorzej gdy natrafiamy na bunkry - oddziały piechoty kładą się przygwożdżone ogniem i bardzo powoli zmierzają dalej. Aby zakończyć starcia zwycięsko, trzeba używać różnych typów jednostek. Nawet jak mamy kilkanaście czołgów pod komendą, mogą one zostać łatwo zniszczone, gdy natrafimy na kilka armat i oddziały pancerne. Bardzo przydatne bywają ckmy, moździerze, wyrzutnie rakiet, każda jednostka jest na coś dobra. Pamiętam także zasadzki na snajperów. Bez problemu taki zanim zginie, może zabić nam jednego, dwóch piechurów, zanim nasi chłopcy go dopadną w rajdzie na budynek, także na bliskiej odległości Potyczki są efektowne, aczkolwiek należy pamiętać że to jest strategia. Stąd bywają sytuacje gdzie kilkunastu naszych żołnierzy wymienia się ogniem z jednym niemcem, zanim ten padnie, w odległości pół metra, zanim jego pasek zdrowia spadnie do zera. Ot taki mały szkop. (szkopuł?)
Kolejne misje są coraz cięższe. Wróg jest coraz silniejszy, a zdarzają się misje, kiedy to my musimy się bronić przed natarciem. Trzeba niejednokrotnie utrzymać różne punkty, nie możemy dopuścić do sytuacji że stracimy teren i wróg postawi posterunek - misja skończy się niepowodzeniem. Stąd nieraz mój plan zebrania wszystkich oddziałów w jedno miejsce nie zdawał egzaminu. Poza tym, gdy dojdzie do ostrzału artylerii na nasze pozycje, jest duża szansa na ogromne straty. W grze można stawiać zasieki, worki z piaskiem, jeże przeciwko czołgom. Można bawić się w tworzenie fortec, są nawet bunkry, które można dodatkowo obsadzić piechotą. Przeciwko czołgom możemy też stawiać miny, a inżynierowie mogą je wykrywać.
Sama fabuła też fajnie się rozwija, jest ona też bardzo dobrym elementem całej gry. W grze przewijają się też inne nacje, w ostatniej misji uczestniczą też Polacy! Mamy w grze paru głównych bohaterów, którzy kierują kompanią, jest też dowódca tygrysów po drugiej stronie barykady, na którego amerykanie zrobią polowanie w jednej z misji. Tych jest kilkanaście, rozgrywka jest spokojnie na kilkanaście/parędziesiąt godzin zabawy. Dodatkowo są zadania poboczne, za których wykonanie otrzymujemy odznaczenia. Wiele z nich jest prostych do osiągnięcia, niektóre są natomiast naprawdę trudne i wymagające.
Jakbym miał ocenić grę? Ogólnie świetna. Mimo upływu czasu, jest to obowiązkowa jak dla mnie pozycja dla miłośników rtsów. Nie mam jej w zasadzie nic do zarzucenia. Nie pamiętam jak dokładnie na nią natrafiłem, czy nie przypadkiem dzięki recenzji w CDAction. W każdym razie nie żałuję poświęconego czasu.
Poza podstawową grą mamy kolejne kampanie w dodatkach. Są 3 niemieckie, oraz angielska i amerykańska. Każda z nich ma nieco odmienną mechanikę - np w niemieckiej oddziały zamiast po 6 piechurów mają standardowo po 5/4. Niemieckie kompanie to walka z anglikami, podczas operacji Market Garden, druga to As Tygrysów - kierujemy czołgiem, a w ostatniej utrzymujemy jedną wioskę i finalnie wspomagamy odwrót jednej z niemieckich armii. W amerykańskiej sterujemy jedną z kompanii spadochronowej, gdzie mamy mocno ograniczone zasoby i zacięte walki. Natomiast angielska to kierowanie całą armią, dużo czołgów i finał, za który twórców powinno się powiesić niczym niemieckich zbrodniarzy. Tak ciężkie walki z niemieckimi czołgami, gdzie jeden czołg przeciwnika rozwalał bez problemu 12 moich czołgów i musiałem czekać zanim wyprodukuję następne. Angielska kampania nie tylko fajna, ale mega frustrująca momentami. I to na tyle, że sam finał łatwiej ukończyłem wysyłając oddziały piechoty na masakrę, uzbrojone w granatniki. Jak dla mnie ta część, to największy minus wszystkiego w COH.
Poza tym mogę grę naprawdę szczerze polecić raz jeszcze włącznie z dodatkami. Myślę, że fanom drugiej wojny światowej mocno przypadnie do gustu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz