poniedziałek, 11 listopada 2019

Z Cyklu - Gry (12) - Valiant Hearts


Kolejna gra wojenna którą mogę dopisać do dorobku ukończonych. Podobno niezwykła, miała sporo pozytywnych recenzji i opinii. W sumie nie znalazłem ani jednej negatywnej. Do tego pierwsza wojna światowa wzięta na plan, więc coś dla mnie zupełnie innego od gier w które grałem dotychczas. Czy było warto w nią zagrać?

Gra zaczyna się w momencie wybuchu pierwszej wojny światowej. Od tego momentu obserwujemy perypetie kilku głównych bohaterów. Mamy francuza Emile'a, amerykanina Freddie'go, niemca Karla, belgijkę Annę, którzy są grywalnymi postaciami. Do tego często towarzyszy nam niemiecki pies Walt. Prócz tym ostatnim gramy naprzemiennie wszystkimi postaciami podczas przebiegu gry. Jeśli chodzi o sam gatunek, gra jest typową przygodówką z różnymi zagadkami, akcję obserwujemy z boku. Zagadki nie są mocno skomplikowane, ale nie ukrywam, sięgałem nieraz do opisu przejścia. Niestety ale gra nie jest w moim typie jeśli chodzi o sam gatunek, stąd ogólna ocena na koniec będzie zaniżona, w pewnym momencie nawet zastanawiałem się czy grać, czy może po prostu obejrzeć jakiś gameplay? Natomiast jeśli ktoś lubi rozwiązywać zagadki, powinien być zadowolony, mimo ze ich rozwiązanie nie zajmuje dużo czasu. Samo sterowanie natomiast było dla mnie nieco udziwnione i często myliły mi się klawisze. Kierujemy strzałkami, do tego mamy spację, shift i D. Nie korzystamy w ogóle z myszki. Ogólnie to co opisałem jest tym co za bardzo mi się nie podobało w Valiant Hearts.

Natomiast reszta to już same pozytywy. Na pewno pierwszym z nich jest osadzenie realiów pierwszej wojny światowej w grze. Klimat naprawdę autentycznie czuć. Przemierzamy zarówno miasteczka jak i ciągnące się okopy. W tych drugich trup ściele się naprawdę gęsto, widok kilkudziesięciu zwłok na ekranie nie jest tutaj niczym nadzwyczajnym. Sama wojna przyniosła wielu rannych i zabitych. Stąd często widać też żołnierzy którzy leżą z zabandażowanymi częściami ciała. Akcja gry dzieje się w ciągu dnia i nocy. Przemierzamy zarówno okopy jak i podziemia. Gra daje nam również ciekawostki i informacje odnośnie pierwszej wojny światowej, co jest według mnie ogromnym plusem. Można sobie ładnie uzupełnić braki z historii i dowiedzieć się tego, czego nam nie powiedzieli w szkole.

W czasie bitem widać co się dzieje w oddali, bierzemy udział w szarżach, dywersjach, atakach. Sami ogólnie nie strzelamy co może wydawać się co najmniej dziwne. Zdarza się jednak, że napotykając piechurów wroga ogłuszamy ich, czy się przed nimi ukrywamy i idziemy dalej, aż znikniemy z pola widzenia. W czasie gry używamy czasami przedmiotów do rzucania by wróg skupił uwagę gdzie indziej, oraz możemy też rozkazywać psu, by zajął przeciwnika. Niejednokrotnie musimy też znaleźć ładunki wybuchowe, uzbroić je i potem dokonać detonacji. Kolejne rozdziały gry są zróżnicowane. Na początku mamy trening, dostajemy się do niewoli, są dwa etapy gdzie jedziemy samochodem i unikamy niebezpieczeństw, ucieczkę z obozu jenieckiego i nie tylko.

Co dalej. W grze niejednokrotnie przekonamy się jaka wojna jest okrutna. Zwłaszcza w etapach gdzie gramy sanitariuszką anną. Trzeba pomagać rannym żołnierzom i cywilom. Słychać krzyki i wołania o pomoc. Podczas opatrywania rannych gramy w mini grę i też towarzyszy nam swoista muzyka. Są też etapy gdzie doszło do użycia gazów bojowych. Nie wiem jak to opisać, ale dla nich warto w tę grę zagrać. To jest w mojej opinii najmocniejszy aspekt całej gry. W każdym razie są momenty które naprawdę mocno wewnątrz ściskają. Jeden z pierwszych momentów który mocno mnie uderzył, to ten kiedy nasz pupil wpadł w drut kolczasty. Nasz bohater próbuje go wyciągnąć, lecz nie ma nożyc do cięcia drutu. A z góry zjeżdża po błocie pojazd prosto na nas i wszystko wygląda tak, jakby pies miał nie przeżyć. Sama gra ogólnie dobre momenty, ale nie kończy się w 100% happy endem.

Jeśli chodzi o grafikę, twórcy zaserwowali komiksową oprawę. Jest bardzo prosta, ale kolorystycznie idealnie pasuje do klimatu. Animacje są w porządku, podobało mi się jak wszędzie unosił się zielony gaz. Jeśli natomiast chodzi o postacie, mimo że gra ma smutny nastrój, to animacje między innymi dowódców, ich reakcje, były bardzo komiczne. Muzyka jest idealna, nic w niej bym nie zmieniał.

Podsumowując. Valiant Hearts z jednej strony jest bardzo dobrą grą, z drugiej - nie dla każdego, ze względu na gatunek. Jeśli ktoś chce postrzelać, powinien zrezygnować z tej gry i przejść na COD czy coś innego. Jeśli ktoś lubi przygodówki, a przede wszystkim chciałby poznać naprawdę ciekawą historię, to śmiało może sięgnąć po ten tytuł. Sama rozgrywka jest dosyć krótka, można grę przejść w 4 godziny. Jednakże ten czas jest wypełniony masą atrakcji i choć gra nie jest dla mnie czymś w co będę zagrywał się jak dziki pies to i tak cieszę się że mam tą grę za sobą i szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz